Polacy a Unia Europejska: sygnał ostrzegawczy

Drukuj

Raport Fundacji Batorego podważa powszechne przekonanie, iż „eurosceptyczna”, czy wręcz „euro-fatalistyczna” polityka zagraniczna PiS nie ma oparcia w społeczeństwie, którego zdecydowana większość deklaruje poparcie dla członkowstwa Polski w Unii Europejskiej.

Koniec minionego roku przyniósł interesujący raport analizujący stosunek polskiego społeczeństwa wobec integracji europejskiej. Opracowanie nosi tytuł „Polacy wobec UE: koniec konsensusu”, a przygotowane zostało przez zespół ekspertów w składzie Adam Balcer, Piotr Buras, Grzegorz Gromadzki i Eugeniusz Smolar. Wydawnictwo to jest elementem szerszego projektu Fundacji im. Stefana Batorego, którego celem jest monitorowanie i analiza polskiej polityki zagranicznej. Pierwszy raport tej grupy został opublikowany w maju 2016 r. pod tytułem „Jaka zmiana? Założenia i perspektywy polityki zagranicznej rządu PiS”, a jego główna teza mówiła o podporządkowaniu polityki zagranicznej bieżącej walce partyjnej, w której strona rządowa przedstawia Unię Europejską coraz częściej w kontekście zagrożeń dla Polski, a nie szans.

Nowy raport Fundacji Batorego podważa powszechne przekonanie, iż „eurosceptyczna”, czy wręcz „euro-fatalistyczna” polityka zagraniczna PiS nie ma oparcia w społeczeństwie, którego zdecydowana większość (ponad 80%) deklaruje poparcie dla członkowstwa Polski w Unii Europejskiej.  Autorzy raportu zwracają uwagę, iż ten społeczny entuzjazm dotyczy przede wszystkim formalnej obecności kraju w strukturach unijnych – kojarzonych głownie ze strumieniem dotacji. Poparcie to natomiast staje się mniej jednoznaczne, gdy mówimy o więzach kulturowo-cywilizacyjnych.

Nowa oś społecznego podziału

Eksperci Fundacji Batorego zwracają uwagę, iż we współczesnych społeczeństwach zasadniczy spór polityczny, który dotychczas był określany na osi „lewica-prawica”, a dotyczył w dużej mierze spraw ekonomicznych (udział państwa w gospodarce, wysokość podatków, świadczenia socjalne), zostaje zastąpiony konfliktem dotyczącym wartości kulturowych. Upraszczając, emocje wokół podatków ustąpiły miejsca obawom przed zmianami, jakie niesie globalizacja. Pojawia się nowa zasadnicza oś podziału – pomiędzy „otwartością” i „zamkniętością”. Tą pierwszą postawę utożsamia się z poparciem dla tzw. wartości postmaterialistycznych, do których zalicza się prawa człowieka, świecki charakter państwa, indywidualizm, samokrytycyzm w stosunku do własnego narodu, otwarcie na obcych – w tym na imigrantów („nacisk na integracje, nie zaś na asymilację”) i dostrzeganie współodpowiedzialności własnego państwa w rozwiązywaniu problemów międzynarodowych. Natomiast postawa „zamknięta” to wyznawanie tzw. wartości materialistycznych, czyli prymat bezpieczeństwa socjalnego nad indywidualną wolnością, powiązanie państwa z religią, kolektywizm, idealizowanie własnego narodu i opowiadanie się za jego jednorodnością, strach przed obcymi – czy też generalnie nieufność wobec świata zewnętrznego, w tym instytucji między- i ponadnarodowych.

Podział ten istnieje również w polskim społeczeństwie i w dużej mierze pokrywa się z sympatiami partyjnymi. Widoczny jest też m.in. w stosunku do integracji europejskiej. Jak pokazują badania, wartości z katalogu „postawy zamkniętej” podzielane są przez większość wyborców Prawa i Sprawiedliwości oraz Kukiz’15. Podczas gdy zwolennicy Platformy Obywatelskiej, a jeszcze bardziej Nowoczesnej częściej deklarują przywiązanie do wartości mieszczących się w „postawie otwartej”. Liczebność zwolenników tej postawy autorzy raportu szacują na 30-35%. Odsetek osób prezentujących podejście przeciwne – czyli postawę zamkniętą – określa się na ok. 40%. Eksperci identyfikują jeszcze trzecią grupę tzw. pośrednią stanowiącą ok. jednej trzeciej obywateli. Są to osoby o niesprecyzowanych poglądach wobec omawianych w raporcie kwestii, częściej jednak zbliżają się do stanowiska zamkniętego niż otwartego. Idzie to w parze z ogólną charakterystyką polskiego społeczeństwa, gdzie silny jest poziom nieufności, strach przed zagrożeniem zewnętrznym, a w wielu kręgach dochodzi do tego jeszcze podatność na teorie spiskowe i malejące zainteresowanie sprawami międzynarodowymi.

Niepokojące sondaże

O niejednoznacznym podejściu obywateli Rzeczypospolitej wobec integracji europejskiej świadczą przytaczane przez autorów raportu badania opinii publicznej wg których ponad jedna trzecia społeczeństwa reprezentuje postawy izolacjonistyczne ( w tym wobec Unii Europejskiej). Rekordowy jest w naszym kraju sprzeciw wobec wspólnej waluty (65%) – na podobnym lub nieco wyższym poziomie istnieje on tylko w Czechach, Wielkiej Brytanii i Danii. Jest to szczególnie niepokojące, iż po Brexicie to właśnie w strefie euro najprawdopodobniej będzie koncentrować się dalsza integracja kontynentu, a państwom pozostającym przy narodowej walucie grozi marginalizacja. Biorąc pod uwagę polskie położenie geopolityczne i doświadczenie historyczne, dziwić też może silny udział w społeczeństwie (prawie 35%) przeciwników udzielania przez nasz kraj pomocy zbrojnej zaatakowanemu sojusznikowi.

Na poglądy polskiego społeczeństwa niewątpliwie wpływa jego etniczna i religijna homogeniczność.  Powoduje to, że dla ponad 70% Polaków katolicyzm jest jednym z ważnych kryteriów określających „prawdziwego” Polaka. Ponad dwie trzecie Polaków niechętne jest przyjmowaniu uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki, a blisko trzy czwarte badanych uważa ich za zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju. Są to postawy zdecydowanie wyróżniające Polaków na tle większości państw UE. Naszą odrębność we Wspólnocie określa również zdecydowany konserwatyzm światopoglądowy. Szczególnie widoczna jest tu niechęć wobec homoseksualistów i sprzeciw wobec dopuszczalności aborcji.

Analiza danych sondażowych skłania autorów raportu do tezy, iż prowadzona przez obecny rząd eurosceptyczna polityka zagraniczna może cieszyć się znacznie szerszym poparciem społecznym niż by to mogło sugerować powszechnie wyrażane poparcie dla członkowstwa Polski w UE. Jak podkreślają eksperci Fundacji Batorego, Rzeczpospolita jest jedynym krajem Unii, gdzie większość społeczeństwa jednocześnie sprzeciwia się przyjęciu euro, wyraża negatywny stosunek do muzułmanów i deklaruje zdecydowany konserwatyzm obyczajowy. Postawę zamkniętą prezentują szczególnie najmłodsi wyborcy (18-24 lata). Dwie trzecie z nich głosowało na partie prawicowe takie jak PiS, Kukiz’15 i KORWIN. Niewiele mniej z tej grupy wiekowej deklaruje również poparcie dla ewentualnego wyjścia Polski z UE, a niemal 80% jest przeciwna przyjmowaniu uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki.

Zachowajmy spokój i rozsądek

Wobec powyższych danych nie należy wyciągać wniosku, iż zwolennicy aktywnej obecności Polski w Unii są w defensywie. Wciąż ponad połowa obywateli RP (51%) uważa, że ich kraj lepiej sobie poradzi z wyzwaniami przyszłości będąc członkiem UE. Podobna pod względem liczebności (53%) jest też grupa respondentów darzących instytucje unijne większym zaufaniem niż krajowy rząd i parlament. Polacy generalnie są też przeciwni zmianom w zakresie kompetencji organów UE – co oznacza m.in. niechęć do ograniczenia ich roli na rzecz władz narodowych. Obraz Rzeczypospolitej, jaki wyłania się po lekturze raportu, nie jest więc jednoznacznie pesymistyczny, stanowi jednak sygnał ostrzegawczy dla środowisk proeuropejskich i liberalnych, iż istnieje w społeczeństwie pewien potencjał, który może wspierać eurosceptyczną politykę rządu PiS. Jak zwracają uwagę eksperci Fundacji Batorego, w przewidywalnej przyszłości grozi nam nie „wyjście Polski z UE”, lecz „wyjście UE z Polski”. Pod tym hasłem autorzy rozumieją sytuację, w której dystansowanie się naszego kraju wobec głębszej integracji gospodarczej, walutowej i politycznej, przy jednoczesnym podkreślaniu kulturowej odrębności i kwestionowaniu unijnej solidarności, doprowadzi do marginalizacji Warszawy we Wspólnocie. Oznacza to brak realnego wpływu Polski na kształt unijnej polityki zarówno wewnętrznej (w tym rozdział środków w budżecie UE), jak i zewnętrznej (np. wobec Rosji i Ukrainy).

Uwagi do raportu

Oceniając sam raport, nasuwają się przede wszystkim dwie uwagi. Po pierwsze, stosunek polskiego społeczeństwa wobec wielu poruszanych w opracowaniu zagadnień wydaje się mieć charakter emocjonalny, a nie być efektem szerokiej – ogólnonarodowej dyskusji opartej na twardych danych, bowiem takowej nie było od czasów referendum unijnego w 2003 r. Dobrze to zjawisko obrazuje – przytoczona przez autorów – zmiana liczby przeciwników przyjmowania uchodźców. Do jesieni 2015 r. było to ok. połowy respondentów, natomiast po zamachach w Paryżu i krajowej kampanii wyborczej, w której prawica silnie eksploatowała społeczne lęki przed muzułmanami, odsetek ten wzrósł do dwóch trzecich. Jest to element szerszego problemu – dotyczącego nie tylko Polski – który przejawia się z jednej strony spadkiem czytelnictwa dłuższych i poważniejszych tekstów, a z drugiej wzrostem popularności krótkich form internetowych: tweetów, filmików, a przede wszystkich memów często bazujących na emocjach, a nie racjonalnej argumentacji. Jak pokazała m.in. ostatnia kampania prezydencka zarówno w Polsce, jak i w USA, czy referendum dotyczące Brexitu, fałszywe informacje na portalach społecznościowych rozprzestrzeniają się szybko i skutecznie stymulują społeczne nastroje. Zdarza się, że nawet autorytety akademickie biorą udział w kampaniach kompromitowania przeciwników politycznych na podstawie nieprawdziwych wiadomości.

Po drugie, pewne wątpliwości budzi tytuł omawianego wydawnictwa: „Polacy wobec UE: koniec konsensusu”. O ile można się zgodzić z autorami, iż obecny polski rząd jest pierwszym po 1989 r., który kwestionuje sens dalszej integracji europejskiej i stara się wykorzystywać anty-unijne nastroje swoich zwolenników, tak nie wydaje się, aby w polskim społeczeństwie w ostatnich kilkunastu latach istniał powszechny konsensus wobec obecności kraju w UE. Wystarczy przypomnieć niepewny do ostatniej chwili wynik referendum europejskiego z 2003 r., czy w dwa lata później relatywnie dobre wyniki wyborcze partii eurosceptycznych, takich jak Samoobrona i LPR. Po zniknięciu tych ugrupowań ze sceny politycznej ich elektorat nie odszedł wraz z nimi, lecz został zagospodarowany m.in. przez PiS. Słowem, nurt antyeuropejski zawsze istniał w naszym społeczeństwie, a obecnie być może został wzmocniony pojawieniem się pokolenia, które nie pamięta rzeczywistości „przedunijnej”, a jednocześnie kwestionuje dotychczasowy system – w tym również członkowstwo w UE.

Osobnym zagadnieniem jest na ile popularne w polskim społeczeństwie poglądy konserwatywne mają charakter autentyczny (przekładający się na codzienne życie), a na ile tylko deklaratywny.

Podsumowując należy stwierdzić, iż raport Fundacji Batorego stanowi wezwanie – nie tylko dla proeuropejskich partii politycznych, ale również dla ludzi mediów i nauki – do  działania na rzecz wzrostu społecznej świadomości korzyści płynących z politycznej integracji kontynentu i otwartej gospodarki. Jest już jasne, że olbrzymi postęp cywilizacyjny – w tym infrastrukturalny – jakiego dokonała Polska dzięki obecności w Unii Europejskiej sam w debacie publicznej nie obroni się. To, co wydawało się oczywistym, dziś – zwłaszcza w oczach młodego pokolenia – już takim oczywistym nie jest. Maszyna propagandowa przeciwników zjednoczonej Europy – ku radości Kremla – pracuje powoli, acz skutecznie. Potrzebujemy polityki nie tylko rozsądnej, lecz również zrozumiałej dla obywateli.

Czytaj również
  • Song Mun

    No tak….Nie podoba się Wam to, co robi/gada Juncker i Timmermans? Jesteście oburzeni bezczelnością Verhofstadt’a?
    To jesteście przeciw Zjednoczonej Europie i służycie Putinowi :-)
    Prosty i (coraz mniej) skuteczny zabieg zamykania ust krytykom oderwania wierchuszki UE od rzeczywistości, tym razem w wykonaniu Fundacji Batorego. A król Stefan B. w swym grobie to chyba już w ruch wirowy wpadł, widząc, co pisze fundacja jego imienia. Tylko dynamo podłączyć i prąd jeszcze z tego będzie :-)